Nie Znaleziono Wyników
Nie można odnaleźć żądanej strony. Spróbuj doprecyzować wyszukiwanie lub użyj nawigacji powyżej, aby znaleźć wpis.
NEWSY
RECENZJE
PORÓWNANIA
PORADNIKI
RANKINGI
SPRZĘT
Nie można odnaleźć żądanej strony. Spróbuj doprecyzować wyszukiwanie lub użyj nawigacji powyżej, aby znaleźć wpis.
Spis treści (ok. 8 min czytania)
Jeśli stoisz przed wyborem ekspresu ciśnieniowego, to Philips z pewnością pojawił się wśród wyników wyszukiwania podczas wertowania sklepów oraz aukcji internetowych. Atrakcyjna cena, duża ilość pozytywnych ocen potwierdzonych kupnem, rozpoznawana marka funkcjonująca na polskim rynku od wielu lat – to wszystko przemawia za tym, że ekspres Philipsa będzie udanym zakupem. Nuta niepokoju pojawić może się jednak w momencie, gdy w dalszych poszukiwaniach recenzji oraz opinii trafimy na fora dyskusyjne, czy TikToki prowadzone przez serwisy tego typu sprzętu. Tam Philips nie jest już tak jednoznacznie chwalony i często wymieniany jest jako jeden z głównych bywalców punktów, które zajmują się naprawą tego typu sprzętu. Czy to faktycznie powód do zmartwienia, a może kwestia skali? Jako kilkuletni użytkownik ekspresu Philips EP1200 postaram się udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Zacznijmy od oczywistości, bo zakładam, że jeśli jesteś wielbicielem kawy, który z miłością ogląda każde ziarno przed zmieleniem i zaparzeniem, to nie poszukujesz ekspresów w tym budżecie. To urządzenie Philipsa oferuje użytkownikowi podstawowe funkcje, czyli przygotowanie kawy czarnej oraz espresso. Jeśli masz ochotę na kawę mleczną masz dodatkowo możliwość spienienia mleka za pomocą dyszy spieniającej. Ten model nie ma dostawki, która umożliwia automatyczne przygotowywanie latte, czy cappuccino. Jeśli kawy mleczne wygrywają u Ciebie z kawą czarną, to raczej odradzałbym wybór tego modelu i skupił się raczej na modelach z automatyczną dostawką do spieniania mleka. Używanie do tego dyszy jest na co dzień uciążliwe i z pewnością bardziej czasochłonne, niż wybranie dostępnego przy pomocy jednego kliknięcia programu automatycznego. Jest to zatem ekspres dla użytkowników preferujących picie kawy czarnej.

Nie jest to również, tak jak wspominałem wyżej, ekspres dla zaawansowanych kawoszy. Programator pozwala nam wprawdzie na pewną kontrolę nad mocą kawy (3 poziomy do wyboru) oraz ilością wody, w jakiej będzie zaparzana (3 poziomy), a młynek posiada ustawienia grubości mielenia, niemniej brak w nim pełnej kontroli nad gramaturą ziaren używanych do zaparzenia filiżanki. Jeśli zatem traktujemy sprawę śmiertelnie poważnie i chcemy, aby działanie ekspresu było idealnie dopasowane do zaleceń dotyczących konkretnych ziaren, to nie tędy droga.
Philips EP1200 to przede wszystkim urządzenie dla użytkowników, którzy cenią szybkość, prostotę oraz wygodę, a kawę traktują jako przyjemne urozmaicenie dnia, a nie hobby lub religię.
Na sklepowej półce wszystko wygląda pięknie. Sprawa zmienia się, gdy sprzęt trafi do naszych domów i zaczyna pracować w normalnych warunkach. Muszę jednak przyznać, że Philips EP1200 mimo niskiej ceny zaskakuje jakością użytych materiałów.
Ekspres jest czarny, a czerń jak wiadomo jest kolorem dosyć niewdzięcznym, jeśli chodzi o utrzymanie. Okazuje się jednak, że jeśli chodzi o sam korpus ekspresu (wycierany zazwyczaj za pomocą wilgotnej szmatki lub papierowych ręczników kuchennych) nie nosi on po kilku latach wyraźnych śladów zużycia. Plastiki nie odbarwiają się i nie rysują. Ekspres wciąż wygląda w kuchni dobrze i nie straszy wyglądem domowników oraz gości. Elementy demontowalne, czyli ociekacz wraz tacką oraz pojemnik na zużytą kawę również trzymają się nieźle, choć należy zaznaczyć, że jeśli ktoś chce, aby utrzymały one świeży, głęboko czarny kolor, to może zapomnieć o myciu ich w zmywarce. Taki sposób czyszczenia jest bardzo efektywny i wygodny, niemniej odciska piętno na kolorze. Czerń płowieje, szczególnie uwidacznia się to na tacce ociekowej.

Nieco irytującym elementem designu ekspresu Philips EP1200 okazuje się pulpit programatora, który jest wykończony z połyskiem. Czerń, połysk i kuchnia to nigdy nie jest dobry pomysł. Pulpit zbiera kurz z prędkością błyskawicy i widać na nim tłuste ślady palców. Taki minus da się jednak przeżyć.
Zawsze ze zdumieniem przecieram oczy, gdy widzę TikToki, Storiesy i inne materiały, w których serwisy wskazują ekspresy Philipsa jako awaryjne. Uważam, że jest to jedynie kwestia skali. Tych urządzeń po prostu sprzedaje się bardzo dużo, rynek jest nimi nasycony, a wiele osób nie dba o swój sprzęt, stąd ich obecność na warsztatach serwisantów. Posiadałem kiedyś ekspres Krupsa, który podczas kilku lat użytkowania jakieś kilkanaście miesięcy przestał w serwisie i po tym, gdy go zezłomowałem nie miał w sobie prawdopodobnie żadnej fabrycznie montowanej części – niemal wszystko zostało wymienione, bo wszystko na którymś etapie użytkowania się zepsuło. Z Philipsem nigdy, podkreślam – NIGDY – nie miałem nawet najdrobniejszego problemu.

Użytkuję ekspres jak to ekspres domowy – kilka kaw dziennie. Czasem, gdy w domu zjawią się goście, to kaw kilkanaście. Nie czyszczę go po zrobieniu każdej filiżanki. Nie odkamieniam z zegarkiem w ręku co kilka dni. Staram się wykonać proces odkamienieniania oraz odtłuszczania raz na miesiąc (używam do tego preparatów dedykowanych do Philipsa/Saeco). Tłok zaparzający wyjmuję i czyszczę również mniej więcej raz na miesiąc, chyba że ekspres robi więcej kaw lub w domu jest bardzo gorąco i obawiam się, że jakieś resztki mogłyby zacząć żyć własnym życiem. Tłok myję pod wodą z kranu, przy użyciu płynu do naczyń oraz zmywaka. Warto dodać również, że używam i regularnie wymieniam filtr do wody (na oryginalny Philipsa) i wlewam do zbiornika wodę wstępnie przefiltrowaną przez system Dafi. Myślę, że to bardzo ważne przy urządzeniach pracujących pod ciśnieniem, dla których kamień może być bardzo dużym problemem.
Tak jak wspominałem wcześniej, jeśli zależy Wam głównie na kawie czarnej i kawy z mlekiem nie pijacie wcale lub robicie to sporadycznie, to ekspres Philipsa jest raczej wygodny w użytkowaniu. Możecie mieć kontrolę nad mocą kawy, ilością wody (3-stopniowa regulacja jest dla mnie wystarczająca), a dwie wylewki umożliwiają szybkie przygotowanie dwóch filiżanek napoju. Wszystko odbywa się dosłownie za pomocą kilku kliknięć, bez konieczności poszukiwania opcji w skomplikowanym MENU dotykowego ekranu. Philips EP1200 to po prostu ikonki oraz lampeczki LED, które wskazują Wam wybrany poziom lub wybraną opcję napoju. Dla mnie taka prostota jest dużym plusem.

Czyszczenie tacki oraz pojemnika na fusy jest proste. Jeśli nie zależy Wam szczególnie na utrzymaniu idealnej czerni tych elementów, to zmywarka radzi sobie doskonale i nie wpływa na funkcjonalność elementów. Czyszczenie tłoka również odbywa się szybko i bez większych problemów. Po wyjęciu tłoka ekspres w środku jest raczej czysty. Zazwyczaj wystarczy przetarcie go zwilżoną szmatką. Przy codziennym użytkowaniu uciążliwa może być jego głośność. Jeśli Wasza druga połówka śpi lub macie w domu małe dziecko, to robiąc kawę ryzykujecie awanturą. Ekspres jest głośny jak wiertarka sąsiada. Ponoć w nowszych wersjach poradzono sobie z tym przez lepsze uszczelnienie pokrywy, którą kładzie się na podajnik do kawy, niemniej w tej kwestii nie dam sobie uciąć ręki.
Mi smakuje! A rozwijając nieco tę myśl – nie jestem żadnym wybitnym znawcą kawy, który po jednym łyku jest w stanie poznać po której stronie kolumbijskiego stoku dojrzewały ziarna, niemniej jakieś obycie w temacie posiadam. W momencie, gdy kupi się lepsze ziarna i ustawi odpowiednio ich grubość mielenia, to ekspres naprawdę daje sobie radę. Z łatwością wyłapiecie różnice pomiędzy najtańszą kawą kupioną w dyskoncie i kawą przygotowaną z lepszej mieszanki ziaren. Bez problemu odczujecie również deklarowaną przez producenta kwasowość (jeśli występuje) lub nuty smakowe ziaren, które były użyte do przygotowania Waszej filiżanki. Ekspres reaguje zatem na zmianę kawy i nie jest tak, że niezależnie od tego, co wsypiemy do podajnika, to smakuje tak samo.

Jeśli liczycie na czarne i gęste jak smoła espresso lub kawy na poziomie lokali używających ekspresów ciśnieniowych za dziesiątki tysięcy złotych, to nie jest jednak sprzęt dla Was. Jak każdy produkt tego typu ma on swoje ograniczenia. To, co dostępne jest w warunkach profesjonalnych, nie jest możliwe do odtworzenia w domu, szczególnie na tym pułapie cenowym.
Jeśli szukacie taniego, łatwego w użytkowaniu, bezawaryjnego ekspresu ciśnieniowego do użytkowania na co dzień i nie jesteście fanami kawy mlecznej, to Philips EP1200 to doskonały wybór. Ekspres jest wytrzymały, funkcjonalny, łatwy w utrzymaniu i robi to, do czego został zaprojektowany – parzy dobrą, czarną kawę.